fotografia dziecięca

Tosia.


małe dzieci urzekają małymi gestami.
nawet małą piąstką, w której zaciśnięta skórka chleba wygląda jak świętość.



kocham kino

"Przebudzenie mocy" (2015).

dawno, dawno temu w odległej galaktyce...
a w sumie to nie tak dawno, postanowiłam towarzyszyć MężowiWłasnemu w seansie noworocznym.
bez przekonania, acz z grzeczności postanowiłam.
niestety, utwierdziłam się w przekonaniu, że fanką "Gwiezdnych wojen" chyba nigdy nie zostanę, gdyż obcy jest mi nurt science fantasy. nie przemawia do mnie ani tematyka, ani estetyka tegoż.
utwierdziłam się również w przekonaniu, że głośność filmu nie wpływa negatywnie na mój sen.
podobnież twarde, męskie ramię.

ponoć porzekadło mówi, że jaki nowy rok, taki cały rok.
mam nadzieję, że w 2016 obejrzę znacznie lepsze produkcje niż "Star Wars".
fanów międzygalaktycznych przygód przepraszam, w pełni świadoma, że cała seria mocno wpisała się
w kulturę masową XXI wieku. wiem, rozumiem i szanuję.

nie zmienia to faktu, że za wyjątkiem kilku dobrych zdjęć, nic nie przykuło mojej uwagi.
miecza świetlnego raczej nie nabędę.
kosmetyczki w kształcie statku kosmicznego też nie.


źródło zdjęcia.

fotoszepty

nieład blogowo-myślowy.

przeprowadzki (nawet te wirtualne) może i są ekscytujące, ale sporo po nich sprzątania.
póki co, na starych wieszakach wieszam nowe myśli.
kurze zetrę jutro.




fotoszepty

Dzień Babci.

od lat ta sama stara miska na tym samym starym piecu.
tylko wodę wymienia na nową.




fotoszepty

u progu 2016.

Nowy Rok powitaliśmy szybko, a nawet sprintem.
o północy zakupione w dyskoncie petardy nieoczekiwanie straciły kontakt z ulicą i z pozycji poziomej zaczęły strzelać nam w nogi. nikt z biesiadników nie ucierpiał, ale tempo,
w jakim chowaliśmy się po krzakach było zawrotne.

w Nowy Rok nasze luksusowe auto francuskiego pochodzenia postanowiło stanąć
i nie pojechać dalej 50 kilometrów od domu. obecnie przebywa na terenie warsztatu
samochodowego i czeka na dostawę nowego silnika. w jednej chwili pozbyliśmy się
całej grudniowej wypłaty, nadziei na urlop i wiary w polskie drogi.

w Nowy Rok byliśmy także w kinie, ale o tym kiedy indziej.

wszystkiego dobrego!








fotoszepty

"powrócisz tu zza siedmiu gór i rzek".

"wszędzie dobrze, ale na bloggerze najlepiej" - podsumowały swoją wycieczkę po wirtualnych
gościńcach fotoszepty.
a jak kiedyś, w dalekiej przyszłości znów zacznę marudzić i zmian zapragnę, to proszę mnie
ostentacyjnie w łeb kudłaty trzepnąć, uwiązać, zakneblować i cierpliwie poczekać aż mi przejdzie.

zatem jak to mówią starożytni górale: "z nowym rokiem, nowym krokiem"!
i z nowym kalendarzem ;)




Zaobserwuj mnie ;)

Subscribe