fotoszepty

wieści kwietniowe, czyli przedmajówkowe

z wieści domowych, to wyprowadzono nam z piwnicy sześć (słownie: sześć) kół letnich,
z czego cztery (słownie: cztery) z oryginalnymi alufelgami francuskiego koncernu samochodowego.
MążWłasny na widok opustoszałego pomieszczenia najpierw zbladł, a potem dostał zapaści.
rano oprzytomniał i wezwał policję, która po dokonaniu wizji lokalnej i stwierdzeniu, że to już któreś z kolei zgłoszenie na tym osiedlu, przytomnie spisała protokół.
na dalszy rozwój wydarzeń w zasadzie nie czekamy, złodziejom natomiast życzymy obfitych obstrukcji
na autostradzie czy nawet nartostradzie.

Światowy Dzień Książki obeszłam. obeszłam również Empik i Matrasa.
w pierwszym złożyłam zamówienie drogą on-line na trzy książki (2+1 gratis),
w drugim skusiłam się od ręki na trzy książki autorstwa jednego autora z Chile.
urzekły mnie tytuły, Was też by urzekły ;)



z przyczyn obiektywno-subiektywnych wciąż nie doprecyzowaliśmy planów majówkowych.
wahamy się, czy spakować kurtki typu shell off oraz czapki uszanki i jechać nad polskie morze,
czy też zostać w domu, ubrać swetry w renifery oraz czapki złożone z gazety wyborczej
i przemalować ściany z białego na biały.
nie powiem, nasze miasto powiatowe oferuje kilka kulturalnych koncertów,
a także wielkie grillowanie przy markecie budowlanym.
i doprawdy nie wiem, co wybrać, co począć, quo vadis, Drogi Pamiętniku?

fotoszepty

zapach kobiety.

ostatnio oglądam dużo filmów, po których trudno mi zebrać myśli,
a co dopiero zdań kilka mądrych napisać.
więc nie piszę.

chodzę natomiast w butach za kostki. wiosną, co wygląda jak jesień. i pachnę strasznie banalnie.
miłością.

słodki to zapach, dziewczęcy i lekki.
zupełnie do mnie niepasujący.


a Ty? czym teraz pachniesz?

fotoszepty

wrocławskie obrazki uliczne.

mężczyzna na pasach.
w jednej ręce trzymał telefon, w drugiej książeczkę do nabożeństwa.
odważnie przemierzał jezdnię na czerwonym świetle.
pewnie Bóg miał go w swojej opiece.

urszulanki.
dwie roześmiane uczennice w biało-granatowych uniformach wybiegły beztrosko
na plac Nankiera.
pewnie czytają Owidiusza w oryginale, pewnie kochają poezję Stachury,
pewnie są dziewicami.

ruski folklor.
zza szyby Cepelii upstrzone matrioszki mrugały do mnie niestarannie namalowanymi oczami.
kupiłabym całe pokolenie kobiet, lecz było zamknięte.

nocą.
miasto wciąga.


*zrobione w Vinyl Cafe Wrocław.

Zaobserwuj mnie ;)

Subscribe